Wiec Towarzystwa Postępu Wiedzy. 1899 rok.

W jednym z wcześniejszych wpisów „Widzieć mózgiem – pod prądem. 1903 rok” pojawiło się nazwisko Petera Stiensa jako autora dokonanego odkrycia.
Problem polegał tylko na tym, że wynalazek, jak też jego wynalazcę, trzeba było umieścić pod dużym znakiem zapytania.

Dziś cyfrowe wykopalisko 4 lata starsze, pokazujące, że nie tylko redaktorzy kilku gazet się odkryciem fascynowali, a było też poważnie dyskutowane w gronie ówczesnych innowatorów techniki.

Samego Petera Stiensa także udało się trochę uwiarygodnić – portal patentów Google wyświetla kilkanaście wyników sygnowanych jego nazwiskiem, a pochodzących z przełomu 19. i 20. wieku.
Czytaj dalej Wiec Towarzystwa Postępu Wiedzy. 1899 rok.

List Papłońskiego z Wiednia. 1869 rok.

Chyba najdłuższy dotychczas wycinek, ale warto przeczytać, mimo drobnych błędów OCR. Kwiecistość stylu, entuzjazm i ciekawe spostrzeżenia ogólniejszej natury…

Jak dotąd żadna cyfrowa biblioteka nie pochwaliła się skanem Pamiętnika Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych z roku 1870, w którym znajduje się sprawozdanie dyr. Papłońskiego z całej podróży, więc póki co, pozostaje nam poniższy list. Czytaj dalej List Papłońskiego z Wiednia. 1869 rok.

Światowy kongres tyflopedagogiczny. 1898 rok.

Warto odnotować to wydarzenie, choćby dlatego, że wiele problemów, które już wtedy omawiano, do dziś nie doczekało się dobrych rozwiązań.

No i artykuł na ponad 4 tys. znaków, a ani słowa o kongresowej aktywności przedstawicieli warszawskiego Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych. Nie jest to dziwne, gdyż ówczesny jego dyrektor, pan Błagowieszczenskij, miał na głowie poważniejsze problemy do rozwiązania, m.in. podniesienie swojej dyrektorskiej pensji z 1500 do 2 tys. rubli.

Na marginesie, jest to jeden z tekstów znalezionych przez Tomka Bileckiego, który dołączył do mnie w przeczesywaniu cyfrowych wykopalisk.

Czytaj dalej Światowy kongres tyflopedagogiczny. 1898 rok.

Niewidoma na scenie czyli kolejna szpitalna produkcja. 1873 rok.

Twórczości, w której niewidomi pojawiają się jako postacie drugoplanowe, można trochę przytoczyć.

Dzieł literackich, w których byliby głównymi bohaterami, jest już znacznie mniej, a takiej sztuki teatralnej – dotychczas nie znałem ani jednej.

Czytaj dalej Niewidoma na scenie czyli kolejna szpitalna produkcja. 1873 rok.

Kolonie integracyjne. 1936 rok.

Eksperyment zakończył się pełnym sukcesem, ale chyba nie był później kontynuowany.

Co więcej, gdyby po ponad 80 latach ktoś go skutecznie powtórzył – mógłby to ogłosić jako swoje pionierskie osiągnięcie.

No i coś mają w sobie te reportaże prasowe z lat 30-tych.

Czytaj dalej Kolonie integracyjne. 1936 rok.

Radiopatia czyli tajemnicze siły przyrody. 1911 rok.

Zarówno profesor Mann, jego książka, a nawet sama nazwa metody – przepadły w pomroce dziejów, albo przynajmniej nic na te tematy nie udało mi się znaleźć we współczesnej sieci.

Ale, że z tekstu wynalazca wygląda na oryginała, postanowiłem artykuł umieścić mimo kilku mankamentów skanu.

Czytaj dalej Radiopatia czyli tajemnicze siły przyrody. 1911 rok.

Kochać każdy może, albo cena szczęścia. 1698 rok.

Znalazca znakomitego materiału do jednego z poprzednich wpisów pt. „Niewidomy przed sądem. 1688 rok.” podzielił się kolejnym wartym uwagi fragmentem o 10 lat późniejszym z innej publikacji.

Notka krótsza, ale daje do myślenia, chociaż najważniejszego, czyli opinii głównej bohaterki o całej sprawie – nie odnotowano.

Czytaj dalej Kochać każdy może, albo cena szczęścia. 1698 rok.

Metoda Bruillego – do niczego. 1870 rok.

Artykuł autorstwa Jana Papłońskiego, dyrektora Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych, a więc dostajemy z pierwszej ręki obszerne wprowadzenie w techniczne i ekonomiczne realia drukowania książek dla niewidomych 150 lat temu. Czytaj dalej Metoda Bruillego – do niczego. 1870 rok.

Złodziejski honor 1: Która godzina. 1934 rok.

Jak wieść gminna niesie, dawniej złodziejski honor nie pozwalał okradać niewidomych i dopiero w naszych czasach się to zmieniło, ale poniższa notatka prasowa obala ten mit.

A inna osobliwość tego tekstu i starej prasy w ogóle, to publikowanie otwartym tekstem pełnych personaliów i miejsc zamieszkania zarówno napastnika jak i jego ofiary.

Czytaj dalej Złodziejski honor 1: Która godzina. 1934 rok.