Z pamiętnika starszego bibliotekarza: tajemnica znikających książek.

Będąc co dzień coraz starszym bibliotekarzem, beznadziejnie uwikłanym w zawiłe relacje między ludzkością i technologią, zadzwonił raz do mnie polski dystrybutor pewnego odtwarzacza książek.

– Czy wie pan coś o tych książkach, które ludziom z półek poginęły w Daisy Online?

Czytaj dalej Z pamiętnika starszego bibliotekarza: tajemnica znikających książek.

ARIA czyli awaria

ARIA (Accessible Rich Internet Applications) to system atrybutów, które można dodawać do kodu strony, żeby ułatwić użytkownikom czytników ekranu korzystanie z niej.
Dzięki ARIA można określać role nietypowych elementów interfejsu, powodować, żeby istotne informacje były odczytywane automatycznie przez czytnik i itp.
Nieprawidłowo użyta, może jednak spowodować więcej problemów niż korzyści.

Czytaj dalej ARIA czyli awaria

Niewidomy w ogniu śmiertelnych niebezpieczeństw. 1928 rok.

Włos się na głowie jeży, gdy czyta się współczesne nam relacje z manifestacji i kontrmanifestacji, bo jedni w drugich zgniłymi jajami, trzeci w czwartych haniebnym transparentem, piąci w szóstych z telebimów i megafonów, a siódmi w ósmych środkowym palcem, albo nawet całą pięścią, czasem uzbrojoną w kastet…

Myśl przychodzi do głowy, że dawniej na pewno naród miał więcej kultury i w słodkich czasach międzywojnia nie dochodziło do takich ekscesów.
A okazuje się, że – parafrazując powiedzonko dyr. Jakowienki – nie tylko w Petersburgu gorzej bywało…

Czytaj dalej Niewidomy w ogniu śmiertelnych niebezpieczeństw. 1928 rok.

Niewidoma żona… Która lepsza niż ona? 1898 rok.

Przedzierając się przez cyfrowe wykopaliska, często napotkać można krótkie, jednozdaniowe notatki, nie warte uwagi. Czasem jednak i wśród nich zdarza się szokujący wyjątek.

„Medycyna zna różne przypadki” jak mawiał doktor Niegłowicz ze Skiroławek – poniżej dobry przykład prawdziwości tego twierdzenia.

Czytaj dalej Niewidoma żona… Która lepsza niż ona? 1898 rok.

Z wilkiem przewodnikiem pod autobus i do sądu. 1935 rok.

Z krótkiej notatki prasowej nie wynika jak potoczyła się sprawa, kto był oskarżony, no i właściwie o co? Ale sam fakt warto odnotować, a może ciąg dalszy poznamy w jakimś następnym znalezisku.

Czytaj dalej Z wilkiem przewodnikiem pod autobus i do sądu. 1935 rok.

O dyrektorze z łaski bożej 3. Jakowienko czyli „w Petersburgu gorzej bywało”. 1906 rok.

Wyglądało na to, że będzie ludzkim panem, a jednak szybko okazał się wilkiem w owczej skórze.

Nie zadłużał instytutu jak Błagowieszczenskij, nie nachodził wychowanic w sypialniach jak Zieniec, lecz to właśnie za jego rządów miało miejsce zdarzenie bardziej dramatyczne niż wszystkie opisywane wcześniej.

Poniższy wycinek, krótszy niż poprzednie (16 tys. znaków), kończy zaplanowaną przeze mnie serię cytatów z książki „Rys historyczny…”, ale przypuszczam, że jakieś przyszłe znaleziska pozwolą kontynuować cykl wpisów o dyrektorach z bożej łaski…

Czytaj dalej O dyrektorze z łaski bożej 3. Jakowienko czyli „w Petersburgu gorzej bywało”. 1906 rok.

O dyrektorze z łaski bożej 2. Błagowieszczenskij czyli rusyfikacja w praktyce. 1895 rok.

Mogłoby się wydawać, że po dyrektorze Zieńcu gorzej już w Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych nie będzie. I faktycznie, pod niektórymi względami było lepiej…

Prócz osobliwej kariery kolejnego dyrektora z bożej łaski, poniższy wycinek (60 tys. znaków) wspomina wiele postaci i zawiera mnóstwo pobocznych wątków, do wycięcia których nie mogłem się zmusić.
Dotychczas zabór rosyjski kojarzył mi się głównie z podstawowymi informacjami z lekcji historii, od niedawna także z notką „dozwolieno cenzuroju” umieszczaną w niektórych powieściach z przed I wojny, przytaczany fragment pokazuje nowe wymiary tej sprawy m.in. rusyfikację w praktyce ze zwieńczeniem w postaci strajku wychowańców ociemniałych w 1905 roku…

Czytaj dalej O dyrektorze z łaski bożej 2. Błagowieszczenskij czyli rusyfikacja w praktyce. 1895 rok.